Czarne leggingsy i poświata księżyca nad stołem
Drugi pokój nowoczesnego bloku przy ulicy Wojska Polskiego. Okna bez firan przepuszczają światło neonów z Dolnej Śródmieścia. Kamery ustalone, jedna na statywie przy drzwiach łazienki, druga na szafce nocnej z lewej. Obiektyw główny to Canon EF 85mm otwarty na f/2.8 - głębokość ostrości ogranicza tło do mglistego świecania mebli. Brunetka w czarnych matowych leggingsach stoi plecami do mężczyzny, jej dłonie dotykają ściany nad kanapą. Reżyser każe operatorowi przejść na niski kąt zza jej prawego barku - widać jak materiał naciąga się na pośladkach przy każdym ruchu bioder. Mężczyzna chwyta ją za biodra, przesuwając dłońmi ku górze po talii w białej koszulce przemoczonym potem. Kamera główna trzyma MCU twarzy - ona kiwa głową gdy prosi o więcej siły. Na szafce nocnej leży telefon ładujący się przez USB-C, ekran miga godziną, 00, 17. Dźwiękowiec wyłącza boom mikrofon przez chwilę gdy przechodzą obok radiatora grzewczego. Ona mówi stop, patrzy prosto w reżysera - on kiwa głową potakując zmianie tempa. Powraca do pozycji na czworakach, teraz z nogami rozstawionymi szerzej, leggingsy sciągnięte do połowy ud pod wpływem ruchu. Mężczyzna wbija się szybciej, jego ramiona napinają się pod światłem padającym ze szczeliny między okiennicami drewnianymi z odpryskaną farbą błękitną. Bas sączy się przez ścianę od lokalu klubowego dwa piętra niżej - rytm synchronizuje uderzenia ciała o ciało. Jej palec środkowy wbija się we włosy gdy jęczy głośniej niż poprzednim razem - reżyser krzyczy 'cięcie' ale nie kończą tylko zwalniają tempo według jej gestu ręką uniesionej powoli ku górze jako znak kontynuacji.