Duży tyłek w leggingsach przy świcie na parkingu
Rdzawy blask świtu pada pochyło przez szyby SUV-a stojącego między dwoma betonowymi filarami parkingowymi. Kamery ustalone na sztywnych statywach - jedna frontalnie tuż nad ziemią, druga z góry przez lustro boczne. Brunetka stoi przodem do bagażnika, jej dłonie leżą płasko na ciepłym metalu. Rajstopy w siatkę napięte do granic możliwości pokazują każdy mięsień pośladków. Reżyser każe zmienić wysokość kamery po pierwszym minucie - operator opuszcza rig o piętnaście centymetrów by uchwycić bardziej agresywny kąt podbicia bioder. Mężczyzna za nią trzyma ją mocno za biodra palcami wbitymi w tkaninę leggingsów. Jego paznokcie zostawiają chwilowe wgłębienia które zaraz znikały pod naporem ciała. Okulary słoneczne leżą obok otwartej książki thrillera polskiego autora - papier faluje od wilgoci poranka. Dźwiękowiec nagrywa oddychanie przez mikrofon lavalier ukryty pod stanikiem dziewczyny - każdy westchnienie idzie prosto do paska audio bez filtrów szumów. Kamera główna to Canon C70 z obiektywem 85mm otwartym na f/2.8 z dyfuzją 1/4 dla delikatnego rozmycia skóry bez utraty szczegółów włosów czy potu spływającego po kręgosłupie. Ona mówi 'trzymaj mnie tak' gdy nachyla głowę do tyłu. Widzi. Jego twarz w lustrze bocznym samochodu. Powtarza to dwa razy jak komendę a nie prośbę. Trzy stałe punkty światła, tungsten klucz od góry, reflektor boczny z folią czerwonawo-pomarańczową i negative fill po prawej stronie żeby pogłębić cienie między pośladkami. Na końcu zbliżenie z-ręki śledzi kropelkę potu spływającą od dolnej części pleców aż do zagłębienia nad sromem gdzie ginie pod tkaniną rajstop.