Doświadczona gospodyni w rdzawym szlafroku przy kuchennej wyspie
Kuchnia z wyspą pokrytą starą folią pod laminatem. Ekspres na kuchence cicho syczy. Rdzawy szlafrok sięga do ud, materiał przylega wilgotno. Jedna lampka wisząca nad blatem, softbox pod 45 stopni odbija światło od kafla. Ona otwiera dolną szafkę, palce ocierają brudny róg pudełka zapałek do połowy puste. Lavalier ukryty pod stanikiem rejestruje każdy oddech. Jej stopy bosymi piętami na zimnej kratce podłogowej. Unosi rękę, dotyka klamki pieca ale nie przekręca. Otwiera górną szafkę gdzie stoi słoik miodu, flaszka spirytusu. Po północy cisza tłumi dźwięk miasta za oknem z metalową kratą. Ona wybiera tempo więc nie śpieszy się ani nie patrzy w kamerę jakby była tylko częścią sprzętu domowego. Przesuwa dłonią po brzegu blatu gdzie kurz zmieszany z popiołem tworzy smugę. Siada na stołku barowym bez oparcia nogi lekko rozchylone kolano drży gdy dotyka guzika pasa szlafroka który nie zapina się całkiem między piersiami pozostawiając V widoczne przez bawełnę staniku w siatkę welwetową która oddycha przy każdym wdychaniu potem powoli unosi dłoń ku szybie gdzie para osiadła. Rozmazuje. Ją palcem zostawiając ślad jak łza ta sama ręka sunie wzdłuż szyi aż do mostka gdzie puls bije mocniej niż przed chwilą słychać to przez mikrofon wbudowany w lavalier druga kamera ustawiona niżej pokazuje jak jej stopa masuje wewnętrzną stronę drugiej nogi buty leżą obok koślawo jeden wywrócony na lewy bok trzecia scena nagrana telefonem wspartym o doniczkę z suszem pokazuje tylny plan, krzesło ze zwiniętym swetrem i niedopalonym papierosem w talerzu pełnym żółto-szarzych szczotek ona woła stop gdy ktoś próbuje wejść przez drzwi prowadzące do salonu ale nikt nie odpowiada więc kontynuuje przesuwając paznokciem po linii dekoltu tam gdzie skóra jest najcieńsza i najcieplejsza potem znów nieruchoma minuta ciszy przerwana dopiero sykiem czajnika który właśnie zagotował się.