Macocha w kremowym szlafroku nad ekspresem
Pudełko zapałek do połowy puste leży obok ekspresu, jego palce ocierają się o krawędź marmuru. Reżyser zmienia kąt w połowie, dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem. Softbox pod 45 stopni rzuca cień jej brodawkom przez cienki materiał, rajstopy 70 den ścisają uda bez grzbietów. Ona wybiera tempo, ona woła stop gdy jego język dotyka szyi. Kamera wideńska odnosi się do ruchu bioder nad stołem - jego kolano wbija się w podłogę gdy nachyla się bliżej. Drewniane okiennice są uchylone, za nimi skuter rusza z charakterystycznym trzaskiem wydechu. Jej paznokcie malowane czerwonym lakierem z odpryskami drapią go po plecach przez koszulę - jedno guziko lata na dywanie jak znak cięcia sceny X32B. Mielenie ziaren kończy cykl akustyczny tuż przed pierwszym wezwaniem - on ssie smugę potu między jej piersiami nadal zakrytą szlafrokiem szałowym aż do klapsu numer siedem gdzie materiał spada za blat i nie wraca. Bas przez ścianę bije rytm nieregularnie jak serce pasierba słuchającego za drzwiami łazienki - tam wiszą kabaretki. Złote. Kolczyki kółka na suszarce ręczników elektrycznej która działa cały czas nagrania co widać po parze na szybie okna typowego bloku drugiego piętra gdzie mieszkanka ma swoje rzeczy osobiste porozkładane bez ładu ale bardzo funkcjonalnie według potrzeb chwili właśnie teraz gdy mówi głośno 'to jest dobre' patrząc prosto w obiektyw f/2.8 który oddaje każdy włosek na jej brzuchu przy falowaniu skóry podczas jazdy górą-dół bez przerwy aż do momentu pora drinka gdy stojąc przy lodówce nalewa dwie lampki koniaku jeden dla siebie drugi dla niego który klęknie i zabiera wszystko językiem najpierw ze szklanki potem z niej samej.