Rdzawy szlafrok macochy opuszczony na granitowej wyspie
Kuchnia z wyspą pokrytą czarnym granitem odbija światło późnego popołudnia. Okno wychodzi na betonowe podwórko gdzie stoi zaparkowany skuter. Na blacie leżą kluczyki od skutera. Pusta. Butelka mineralnej. Macocha wkłada ręce za plecy, zdejmuje rdzawy szlafrok jednym ruchem. Pod spodem tylko cienkie rajstopy 70 den i stringi z koronki makramy. Stoi nago przed pasierbem który patrzy zza stołu. Jej palce przesuwają się po obojczykach a potem po brzuchu aż do cipki. Ona mówi spokojnie to jest dobre i siada na krawędzi wyspy szeroko rozstawiając nogi. Pasierb klęka przodem twarzą do niej. Jego język znajduje wejście jej lodzia ona chwyta go za włosy i prowadzi głęboko. Lavalier ukryty pod stanikiem łapie każdy jęk każdy sapnięcie każdy chrzęst skóry o skórę. Softbox pod 45 stopni rozświetla jej biodra od boku wydobywając pot na dolnej części brzucha. Ona każe mu przestać wstaje obraca się tyłem do niego i siada ponownie teraz twarzą do jego kutasa który już pulsuje twardy jak stal. Bierze go ręką prowadzi do środka i powoli opuszcza się całkowicie pochłaniając całość. Ujeżdża go rytmicznie coraz szybciej jej piersi kołyszą się w górę w dół ramiona drżą mięśnie napinają się przy każdym ruchu góra dół naprzód tył naprzód tył miękkie westchnienia zmieniają się w gardłowe pomruki gdy jego dłonie wbijają się w jej uda palce robią wgłębinę na skórze tuż nad kolano druga ręka obejmuje talia trzyma mocno żeby nie ześlizgnąć się z rytmu ona nachyla się do przodu wspiera rękoma blat grzbiet wygięty dupa uniesiona wysoko on jęczy teraz ja decyduję mówi ona głośno przez ramię wybiera tempo które jej odpowiada kontynuuje bez przerwy bez wahania bez zwolnienia aż czuje że zaraz puści to samo dzieje się kilka sekund później jego sperma trafia prosto na wnętrze jej uda zostawiając białe smugi które powoli ściekają ku kostce jedna kropla spada na posadzkę obok pantofla druga zostaje uwięziona między fałdem skóry trzecia dryfuje ku kolanku on oddycha ciężko opiera czoło o jej plecy jeszcze kilka pociągnięć jeszcze jeden impuls ostatni wytrysk koniec cisza słychać tylko kap kap kap kropli wody spływającej z kranu nad zlewem.