Macocha w niebieskim szlafroku na kuchennej wyspie
Kuchenna wyspa z granitu. Ekspres parzy espresso. Kluczyki od skutera leżą obok miski z owocami. Macocha stoi przodem do blatu. Jej niebieski pudrowy szlafrok zsuwa się z ramion przy pierwszym klapsie. Lavalier ukryty pod kołnierzykiem rejestruje każdy oddech. Softbox pod 45 stopni nad jej prawym barkiem rzuca cień na szyję. Dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem numer siedem. On staje za nią. Jego dłonie na jej biodrach. Tkwią tam trzy sekundy przed wezwaniem A. Ona kiwa głową. Wezwanie potwierdzone przez reżysera spojrzeniem w monitory. Pierwsze dotknięcie odbywa się bez oporu. Tkanka jedwabiu drga przy każdym ruchu bioder. Kamera POV trzyma ostrość na jej palcach wbijających się w drewnianą obrzeżenie blatu. Druga scena startuje od zmiany kostiumu - szlafrok teraz otwarty do pasa ale nie zdjęty całkowicie - decyzja monterska dla ciągłości emocjionalnej między blokiem jeden a dwa. On wsuwa rękę pod materiał. Znajduje. Cipę już wilgotną po dotykach przez tkaninę wcześniej pominiętych w cięciu pierwszym. Jest to dobry moment mówi ona spokojnie patrząc prosto w monitor kontrolny. Wybór tempa należy do niej. Reżyser kiwa głową. Softbox delikatnie przechyla się o pięć stopni dzięki asystentowi. Trzeci klaps to początek jebania bez filtra. Uderzenia bioder słychać jak miękkie uderzenia worka treningowego. Pelna szklana popielniczka drży przy każdym silniejszym pchnięciu postawiona przypadkiem tuż za ekspres. Bas z sąsiedniego mieszkania bije rytm który synchronizuje się przypadkiem z impulsem ich ciała. Niebieski jedwab lśni potem od potu między łopatkami. On ssie jej szyję a ona chwyta go za włosy by przytrzymać głowę dokładnie tam gdzie chce. Ciągłość zachowana mimo zmiany pozycji po klapsie dziewięć - teraz bokiem do kamery ale nadal oparta o wyspę - decyzja autorska by pokazać kontrast kształtów pod światłem padającym ze schylonego sufitu drugiego piętra. Świt wpada przez okno nad myjką malując paski światła na posadzkę i jedną stronę jej twarzy gdy kończy jebać mu prosto w oko widząc jak spuszcza sie po raz drugi tej nocy.