Dziewczęta z akademika po północy w łazience
Ja mam skórę jeszcze mokrą po prysznicu, czuję zimno na plecach od glazurowanej ściany. Moje uda drżą lekko, gdy on staje przede mną, jego dłoń idzie po mojej szyi aż pod brodę. Ja patrzę w górę, oddycham przez usta, czuję jego ciepły oddech nad górną wargą. On delikatnie unosi moje kolano, ja sama zakładam nogę za jego biodro. Jego kutas ociera się o moją cipę, ja napinam mięśnie, wbijam paznokcie w jego bark. Wchodzę głęboko samym ruchem bioder, on tylko trzyma. Słychać plusk wody z kranu i bas zza ściany - ktoś ma muzykę za głośno po północy. Ja wołam stop jak chcę zwolnić, on słucha natychmiast. Potem schylam się do przodu, opierając dłonie na umywalce - teraz to ja decyduję o tempie. Jego jaja biją mnie w srom przy każdym wejściu. Na krześle leży mój szałwiowy szlafrok, obok okulary słoneczne na książce z zajęć z socjologii. Kamery są dwie - jedna niska tuż nad wanną, druga nad lustrem z obiektywem 85mm otwartym na f/2.8 żeby złapać każdy dreszcz skóry. Dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem więc ja milknę nawet jeśli chcę jęknąć. Na łóżku w sypialni zostawiliśmy niedopasowane bawełniane prześcieradła i telefon z powiadomieniem od koleżanki 'gdzie jesteś. '. Teraz to tylko my dwoje i ten moment gdzie świat kurczy się do dotyku palców u stóp i zapachu wilgotnych ręczników wiszących za drzwiami. Potem kończę pierwsza i siadam na brzegu wanienki by go dopchać ustami. On nie musi prosić. Wiemy co robimy. To nasze. Po prostu tak jest dobrze. Nic więcej nie trzeba mówić. Tylko oddychać razem potem. Spokojnie. Jakby czas stanął. Ale wiemy że nie stoi. Wiemy że zaraz będzie kolejne ujęcie.