Niewidzialna para w uniwersyteckiej bibliotece nocą
Klips jeden. Scena kontynuuje się po wezwaniu dźwiękowca. Powiadomienie WhatsApp miga na telefonie leżącym między podręcznikami statystyki. Softbox pod 45 stopni odbija się od pleksiglasu stołu z rezerwacjami. Ona stoi przy regale z historią sztuki, palce drżą przy guzikach mundurka. Mundurek rozpięty do pasa, spódnica przesunięta na biodra. On klęczy, język na jej cipie przez majtki z koronki makramy. Reżyser zmienia kąt w połowie ujęcia - druga kamera startuje zza DVD-ów z filmami neorealistycznymi. Jej dłoń wbija się w jego włosy, mówi cicho, to jest dobre. On ssie, broda ociera się o materiał rajstop 70 den. Przechodzą przez przejście między filologią a socjologią - fotel biblioteczny trzeszczy pod ich wagą. On wsuwa palec, potem dwa, ona chwyta go za szyję, mówi, nie przyspieszaj. Sekunda ciszy - dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem numer siedem. Lavalier ukryty pod kołnierzykiem koszuli rejestruje każdy oddech. Jej szlafrok szałwiowy leży porzucony obok ekspresu do kawy - wcześniej pili razem po sesji zdjęć dokumentacyjnych wydziału architektury wnętrz. Mokry ręcznik leży na posadzce obok butów sportowych - zostawiła go po prysznicu w łazience dla pracowników. Na stole, niedopita herbata w plastikowym kubku i notatki ze znacznikiem 'pora drinka' napisanym ręką. Trzy stałe kamery nagrywają synchronicznie. On odwraca ją tyłem do siebie, jedna ręka na piersi, druga między nogami. Jej kolano ugina się przy dotarciu do punktu G. Pot pada z włosów na ekran laptopa pokazującego otwartą kartę logowania do systemu uczelnianego. Kamera główna zbliża się powoli, ostre światło kluczowe uderza w złote kolczyki-kółka kołyszące się przy każdym ruchu głowy. On wsuwa kutasa powoli, najpierw główkę, potem całość. Skóra napina się nad żyłą, on jęczy jakby chciał wytrzymać jak najdłużej. Ona kiwa głową, tak, tu właśnie. Oba ciała blokują dostęp do sekcji literatury francuskiej XIX wieku.