Nieśmiała studentka w bibliotece zostaje schwytana za biodra
Trzecie ujęcie ją przybija. Ona dźwiga całą napięcie między regałami z tomami filozofii. Biblioteka otwarta o siódmej, ale sektor trzeci jeszcze pusty. Wcześnie rano, światło padające ze szpar w żaluzjach rzuca pasy na jej twarz i książkę o Merceu. Ona stoi tuż przy A27, palec wetknęty między kartki jakby czytała. Ale nie czyta. Jej oddech szybszy niż strony przebijane przez windykację czasu. Chłopak siedzi na plastikowym krześle, nogi rozstawione, dłonie na udach. Patrzy prosto w nią jakby czekał na sygnał. Ona kiwa głową ledwo widocznie - to jest dobre mówi cicho, idzie ku niemu. Pochyla się nad nim, bluzka rozpięta pod szyją ecru rajstopów widać przez tkaninę. Jego dłoń ląduje na jej biodrze bez pytania - ona nie odpiera tylko wbija paznokcie w grzbiet Tomu II Fenomenologii Ducha. Ich usta spotykają się brutalnie jakby ktoś dał znak klapsu który właśnie minął sekundę wcześniej. Lavalier ukryty pod kołnierzykiem bluzki łapie każde sapnięcie. Softbox pod 45 stopni rozświetla ślady po majtkach na jej pośladkach gdy schyla się by zdjąć buty. Kluczyki od roweru leżą obok stosu egzaminacyjnych opracowań. On ciągnie ją za rękę ku miejscu gdzie kończy się światło a zaczyna cień między historią sztuki a socjologią miasta. Mokry ręcznik leży tam przypadkiem albo celowo nie wiadomo kto go zostawił. Ona mówi stop gdy słyszy kroki za rogiem ale już później wraca szybciej niż poprzednio. Pieprzą się stojąc oparci o regał pełen antologii beatników amerykańskich. Bas przez ścianę z sali multimedialnej drga razem z ich rytmem. Potem milkną jednocześnie bez końca tylko oddychają i patrzą sobie w oczy jak po walce którą wygrali obydwoje.