Pierwszy raz w studentowskim pokoju późnym wieczorem
Piątkowy wieczór, pokój trzech metrów na cztery, niedopasowane bawełniane prześcieradła, mokry ręcznik po treningu leży pod łóżkiem. Blacha z notatkami na stole, podręcznik anatomii otwarty stroną do góry. Kamera główna na statywie, druga nagrywa z telefonu leżącego płasko na grubej książce psychologii. Obiektyw 85mm otwarty na f/2.8 chwyta każdy drgający mięsień jej pleców. Ona siedzi nad nim, nogi rozstawione szeroko, palce wbite w materac po obu stronach jego głowy. Jej oddech przyspiesza gdy on unosi biodra, tarczy się o nią przez majtki. Guziki bluzki latają jeden po drugim, on wciska dłoń pod materiał i ściska prawą pierś z siłą graniczącą z bólem. Ona kiwa głową - to dobry moment - ale mówi stop i patrzy mu w oczy przed kontynuacją. Chromowa klamka od szafy błyszczy w świetle lampy stojącej. Beżowy pudrowy lakier do paznokci odpada przy krawędzi kciuka gdy drapie go po szyi. Softbox pod kątem 45 stopni rzuca ciepłe światło na ich spocone torsje. On przewraca ją brutalnie, teraz on dominuje - kolano między udami, język aż do gardła. Siatka rajstop pęka przy kostce gdy robi gwałtowne ruchy biodrami ku górze. Dźwięk wilgotnej skóry o skórę miesza się z basem z sąsiedniego pokoju przez cienką ścianę. Lusterko wiszące nad biurkiem pokazuje tylny plan, porozrzucane buty sportowe i plastikowa butelka po energetyku stojąca obok ekspresu do kawy. Potem znów zbliżenie - jej palec wetknęty we własną cipę tuż przed tym jak on wpierdala jaja całym swoim kutasa bez oporu. Trzy minuty nagrań za pierwszym ujęciem. Żaden dubbing. Tylko prawdziwe westchnienia i chrzęst sprężyny starego łóżka. Pokój śmierdzi potem, dezodorantem męskim i świeżo wypranym jedwabem jej haftowanego stanika leżącego gdzieś pod fotelikiem komputerowym.