Brunetka w rajstopach po kolacji w kuchni
Kuchnia na drugim piętrze nad ulicą z tramwajami. Beżowe szafki, wysoki blat z granitu. Na stole resztki jedzenia, wyszczerbiony talerz ceramiczny obok noża do chleba. Plastikowa folia przy oknie trzepocze od przeciągu. Brunetka opiera się o stalową zlewę, ciemne oczy patrzą prosto w kamerę. Rajstopy 70 den ścisają uda pod spódnicą mini. Jej dłoń kładzie się na męskiej szyi i powoli prowadzi go w dół. Ona wybiera tempo jej palce wbijają się w mięśnie jego pleców gdy klękając całuje wewnętrzną stronę jej nogi aż pod rajstopy Dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem mikrofon lavalier ukryty pod guzikami jej bluzki rejestruje każde westchnienie Mężczyzna unosi ją delikatnie by postawić mocno na blacie Beżowy pudrowy fartuch kołysze się na drzwiach lodówki gdy ona odchyla głowę do tyłu i otwiera usta bez słowa Włącza się światło główne nad wyspą ciepłe LED odbite w chromowanym ekspresie do kawy Kamery pracują trzy stałe jedna na statywie druga montowana na szafce nocnej trzecia ręczna dla zbliżeń Stringi z koronki makramy zostają zerwane jednym ruchem Skóra ociera się o granit jego biodra walczą z oporem jej ud Pot każe mu zwolnić ale on nie słucha Ona woła stop raz potem kiwa głową że to jest dobrze i wciska paznokcie w jego bark Przesuwa się ku krańcowi blatu nogi rozwarte szeroko światło pada płasko podkreślając ostre kości biodrowe Po kolacji zapach czosnku i majonezu jeszcze wiszą w powietrzu Ale nikt tego nie przerywa Bas bije przez ścianę z sąsiedniego mieszkania ktoś gra techno bez rytmu Ona oddycha szybciej gdy on wbija się brutalnie raz dwa trzy cztery pięć sześć siedem osiem razy bez przerwy Potem nieruchoma tylko falowanie brzucha Podłoga skrzypi jak stara boazeria Ładunek idzie prosto między nogi plamy potu na piersiach włosy lepkie przy skroniach Zegar nad lodówką pokazuje dwudziestą trzydzieści jeden Minuta ciszy Potem ona prostuje plecy i poprawia włosy.