Brunetka z ciemnymi oczami w łazience blokowiska
Drugie piętro starego bloku przy Wołyńskiej. Okno uchylone mimo chłodu. Na suszarce telefon leży szerokim ekranem do góry - trzy kamery online. Ona stoi przy umywalce, dłonie oparte o porcelanę, plecy wygięte. Bluzka bez rękawów w kolorze petrol rozpięta do pasa. Rajstopy 70 den ześlizgują się po udach. Jej oddech słychać przez szum spuszczonej wody za ścianą. On staje naprzeciwko, trzyma się framugi drzwi łazienki. Jeden palec wetknęty między guziki jej spódnicy. Ona kiwa głową - to znaczy tak. Reżyser zmienia kąt w połowie ujęcia, przeskakuje z widełki na miniaturowe rigi nad lustrem. Kamera śledzi jak on zsuwa materiał po biodrach, zostawiając ją tylko w czerwonym majtkowym stringu, butach na obcasie z odpryskanym lakierem. Ona klęka na białym ręczniku - nie puszcza ramionami do ziemi, utrzymuje pozycję przez siłę mięśni brzucha. Jego dłoń we włosach prowadzi rytm bez nacisku. Ona kontroluje głębokość wejść ustami - ona wybiera tempo i nie przestaje patrzeć mu w oczy przez lustro naprzeciwko. Trzeci cykl nabrzmiewania kończy się strugą spermy po brodzie i szyi - plamy ślizgają się ku dekolcie pod światłem żarówki wiszącej luźno na kablu elektrycznym. Chwila ciszy. Bas z sąsiedniego mieszkania bije przez płytę. Ekspres na kuchence sygnalizuje gotowość parzenia dwa razy. Nikt nie idzie sprawdzić. Pora obiadu mijająca bez jedzenia. Lavalier ukryty pod stanikiem łapie każde sapnięcie. Dyfuzja jedna czwarta przed lampką biurkową dodaje mglistości policzkom gdy oblizuje palec by otworzyć kolejny guzik jego spodni. Szóstego ujęcia nie brało się za pierwszym razem - reżyser prosił o powtórkę od momentu zdjęcie rajstop. Żadnych zbędnych gestów. Tylko fizyczne zadania spełniane dokładnie.