Drobna brunetka w antycznym szlafroku przed zaparowanym lustrem
Łazienka w warszawskim bloku przy Marszałkowskiej drugie piętro panelak z widokiem na ogródek działkowy za oknem. Drewniane okiennice z odpryskaną farbą przepuszczają smugi późnego popołudnia. Na półce nad wanną stoją dwa plastikowe kubki po jogurcie. Tuba. Pasty do włosów. Różowy antyczny szlafrok wiszący na klamce drzwi łazienki ma luźno zawiązany pas. Kamery ustalone trzy stałe pozycje jedna nad umywalką druga przy suficie trzecia montowana na statywie tuż nad wanną. Obiektyw 85mm otwarty na f/2.8 chwyta jej twarz w zbliżeniu gdy unosi dłoń do szyi, powoli rozwiązuje guzik bluzki. Lavalier ukryty pod stanikiem rejestruje każde westchnienie bez interferencji z basem ze sterówki sąsiedniego mieszkania. Ona wybiera tempo najpierw delikatne dotknięcie cipki przez materiał rajstop później gwałtowne wsunięcie dwóch palców pod koronkę stringów. Powietrze wilgotne od niedawnego prysznica zapach mydła glicerynowego miesza się z wonią potu między udami. Jej kolano ociera się o chropowaty kaflowany mur gdy pada na czworaka tyłem do kamery obiektyw śledzi każdy ruch bioder falujących jak we Wrocławiu podczas festiwalu elektroniki undergroundowej gdzie grała jako DJ-ka miesiąc temu. Dźwięk spadającej kropli w wannie synchronizuje się z rytmem jebania własnej dziurki środkowym palcem serdecznym zdobytym lakierem czerwonym z mikroskopijnymi odpryskami koło paznokcia. Po ostatnim skurczu cofa się spocona policzkami opartymi o brzeg lodowato ciepłej białej porcelany patrzy prosto w soczewkę mrugając powiekami ciężkimi od zmęczenia i satysfakcji jednocześnie nie przerywając kontaktu wzrokowego przez siedem sekund pełne ciszy oprócz syku wentylatora pod sufitem.