Intensywne kary pod gołym niebem za blokiem
Drugie piętro betonowego bloku, ogród z asfaltową ścieżką. Starym. Karuzelem dla dzieci. Brunetka w petrolowej sukience bez ramiączek stoi oparta o siatkę, jej palce wbijają się w metalowe ogniwa. Facet w roboczych jeansach klęczy przed nią, dłoń na jej udzie, druga trzyma telefon nagrywający. Reżyser zmienia kąt w połowie ujęcia - kamery przechodzą z planu ogólnego na MCUs twarzy. Obiektyw 85mm otwarty na f/2.8 chwyta każdy drgający mięsień jej brzucha. Ona mówi spokojnie, to jest dobre, ale czekaj jeszcze. Okulary słoneczne leżą na rozłożonej książce thrilleru polskiego autora, ekran telefonu pokazuje niedzielny poranek godzina dziesięć dwadzieścia jeden. Trzy stałe kamery, jedna zza siatki, druga z balkonu naprzeciwko, trzecia montowana szybko na statywie przy śmietnikach. Dyfuzja 1/4 tłumi ostre słońce. Jej język wysuwa się między zębami gdy on wsuwa palec pod materiał sukienki. Softbox pod 45 stopni daje cień pod brodą faceta gdy nachyla się bliżej. Potem drugi palec, potem trzeci - ona kiwa głową, mówi głośniej, teraz jebij mnie jak należy. Skóra suchej dłoni tarza się o wilgotną skórę jej wnętrza uda. Kamera OTS od tyłu mężczyzny pokazuje jak wpada do środka całym wałem - pierwsze ciężkie westchnienie słychać nawet przez boom mikrofon umieszczony za krzakiem porzeczki. Bas z sąsiedniego balkonu bije przez ściany gdy ich biodra walą jedno w drugie rytmicznie kilkadziesiąt razy bez przerwy aż on szarpie ją za włosy i wciska głęboko do gardła by nie krzyczała przy orgazmie który przychodzi po dwóch minutach ciągłego pieprzenia nasmarowanego własnym sokiem z cipy która lała się po betonowych płytach od samego początku.