Szorstkie więzy i kontrola ciała w małym pokoju
Ja czuję wilgoć między udami. Drapanie. Szorstkiej tkaniny na skórze. Moje kostki skuwają ciasne więzy z grubej skóry, ślizgają się przy każdym ruchu. On nie mówi nic tylko patrzy jak ja gram o siebie. Czerwony lakier z odpryskami na palcu stopy uderza w metalowy blat nocnej szafki gdy próbuję oprzeć się temu tempu. Gumowe klapki nie na swoim miejscu leżą pod łóżkiem przewrócone na bok jakby ktoś uciekał. Wczesne popołudnie wpada przez szczelinę w roletach tworząc smugę światła na moich plecach które drżą przy każdym jego wejściu. Dyfuzja 1/4 na zbliżeniu rozmywa kontury ale nie ból który czuję gdy ściska moje włosy. Wciska. Się głęboko. Słychać jak dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem potem cisza potem znów ten rytm nóg bijących o materac. Niedopasowane bawełniane prześcieradła ślizgają się po sprężynach siatkowych pod nami ja jęczę ale to nie prośba to informacja dla niego że jeszcze trzymam tempo on odpowiada mocniejszym pchnięciem ja woła stop i on natychmiast puszcza moją szyję oddychamy obydwoje ciężko potem znów zbliża usta do mojego ucha mówi idź dalej ja kiwam głową sama nachylam się do przodu chwytam poręcz łóżka jedną ręką drugą wbijam paznokieć w własne uda i dopiero teraz naprawdę zaczynam pieprzyć go naprzeciw siebie aż słychać plusk skóry o skórę aż jego palce wbijają się w moje biodra aż spływam po wnętrzu ud i wiem że już blisko bardzo blisko tylko jeden ostatni ruch drugi trzeci i eksplozja bez krzyku bez imion tylko ciepło które rozlewa się po brzuchu jak lawa. On pada ciężko obok mnie my dwaj ledwo oddychający nieruchomi. Pokój pusty betonowy żadnych zdjęć ani dywanów tylko ta jedna para gumowych kapci nie tam gdzie powinny być.