Blondynka z niebieskimi oczami w hotelowym ogrodzie
Ja czuję chłodne prześcieradło pod plecami. Bas przez ścianę pulsuje jak bicie serca. Jej mokre włosy dotykają mojej szyi gdy nachyla się do przodu. Widzę refleksję basenu migoczący na suficie - niebieskie plamy płyną po białych ścianach. Ona unosi biodra powoli, patrzy mi w oczy. Moje palce wbijają się w jej uda pod rajstopami z koronki makramy. Czuję ciepło jej cipki przez materiał. Dyfuzja 1/4 rozmywa światło nad naszymi głowami jak mgła letniego poranka. Dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem - słyszę tylko szum wentylatora, nasze ciężkie oddychanie. Jej język wtargnął mi do ust bez pytania. Smak soli i pomarańczy z koktajlu który piła wcześniej. Ruchy stają się ostrejsze teraz - ona prowadzi kąt kamery swoim tyłem wyginającym się ku obiektywowi szerokiemu otwartemu na f/2.8. Zaparowane lustro w łazience pokazuje drugiego planu - kluczyki od skutera leżą obok telefonu z powiadomieniem WhatsApp które nikt nie sprawdzał od godziny. Rdzawy strój kąpielowy wiszy na gałce drzwi - jedyna rzecz która została zdjęta całkiem. Jej paznokcie malowane czerwonym lakierem wgryzają mi się w bark gdy przyspiesza rytm jebania tak głośno że mikrofon ukryty pod materacem rejestruje każdy trzask skóry o skórę i dźwięk sprężyny matracówki drugiego piętra budynku przy ulicy Wawelskiej gdzie noc jest jeszcze młoda a ja wołam stop tylko po to żeby zobaczyć jak ponownie mnie obezwładnia. Piątkowy wieczór poci się między naszymi nogami. Kamera nadal działa. Ja wybieram tempo. Teraz to ja nią rządzę. Pot spływa mi po krzyżu gdy dociera ostatni orgazm. Bas milknie dopiero koło trzeciej. Kabaretki zostały rozbite przy wejściu.