Naturalna blondynka i gorący prysznic przy basenie
Czuję ciepło kamienia pod gołymi stopami. Słońce wbija w skórę jak igły. Moje włosy jeszcze mokre od basenu lepią się do szyi. On stoi przodem do ogrodzenia, plecy lśniące od potu, wody. Ja patrzę z góry z tarasu drugiego piętra. Bordowa koszulka polo wisząca na oparciu krzesła. Skutery pod oknami warczą jak pszczoły. Niedzielny ranek drży nad betonem. Ruszam się powoli ku prysznicowi przy ścianie domu. Kropla spada mi między łopatki. Odwracam głowę - widzę kamerę w rogu za szklanym ekranem - ja wybieram kąt - niech idzie za moimi biodrami. Lavalier ukryty pod stanikiem chwyta każdy oddech gdy otwieram dyszę prysznica. Zimna struga uderza w kluczyk a potem sunie po brzuchu aż między nogi. On już tam stoi blisko za mną bez koszulki palce wbite we mnie od razu brutalnie ale dobrze czuję jego paznokcie na pupie moje uda drżą nie mam siły trzymać się poręczy on przyciska mnie do ceglanej ściany jego język w ustach moich jaja ocierają o tył ud gdy wbija się mocno jeden dwa trzy razy ja krztuszę się wodą jęczę gardłowo kurwa tak właśnie tu nie przestawaj ciężko oddycha bije mi kolano o mur jego rękę wsuwam sobie głęboko do buzi smakuje jak sól. Chlor. Obiektyw 85mm otwarty na f/28 chwyta każdą żyłę pulsującą na skroni gdy kończy rytmicznie napinając brzuch ja odpływam wolno po schodkach tarasowych siadam twarzą do jeziora farba na balustradzie łuszcząc się złoto-brązowe odbicia tafla nieruchoma tylko echo stóp gdzieś dalej. Bas przez ścianę. Ja pociągam nosem. Woda kapała długo po kostkach. Nikt nie wyłączył dyszy. Potem cisza. Tylko świerszcze. I ten zapach wilgotnego betonu.