Pierwszy raz w hotelu z obcym w mundurze
Słyszę swój urywany oddech. Mam włosy przyklejone do potu na karku. Bordowa sukienka z guzikami wisząca na poręczy fotela. Kluczyki od skutera leżą obok telefonu z wygaszonym ekranem. Ja wybieram tempo. On stoi przede mną, jego dłoń zawisa nad moim ramieniem. Smak wódki z cytryną jeszcze mi drży na języku. Czuję ciepło jego skóry przez cienką tkaninę mundurka. Rozpinam pierwszy guzik powoli. Potem drugi. Jego palce wsuwają się pod materiał, dotykają obojczyka. Dyfuzja światła pada ze strony okna, delikatna jak dotyk języka. Kamera zbliża się bardzo blisko - to nie jest ujęcie ogólne ani panoramiczne - tylko oczy, usta, szyja drgająca przy każdym wdychaniu. Lavalier ukryty pod stanikiem rejestruje każde westchnienie bez echa pokoju. Dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem. Ja kiwam głową. Nie mam już szminki,ale to nie ma znaczenia. On schyla się,dotyka ustami moich ust,potem szyi,potem dekoltem. Jest ostrożny,ale pewny siebie. Wchodzę do niego powoli,czując opór, potem ulgę. Ciepło rośnie między nogami. Ruchy stają się gwałtowniejsze. Wygnieciona poduszka z welwetu leży pod moimi plecami teraz. Bas przez ścianę bije rytmicznie jak nasze serca. Moje paznokcie wbijają się w jego barki gdy dociera do końca swojej drogi we mnie. Zatrzymujemy się chwilę - pora drinka - nikt niczego nie przerywa tylko oddychamy razem w jednym rytmie który nikt nie kontroluje oprócz nas dwóch Teraz ja prowadzę ruch biodrami on śledzi każdy impuls mojego ciała bez słów bez sugestii tylko reaguje tak jak trzeba Ostatni impuls kończy całość spływając po skórze jak deszcz po szybie Po wszystkim patrzę mu prosto w oczy, mówię to było dobre.