Biustonosz rozpinany jednym palcem w sypialni
Drugie piętro bez windy. Okulary leżą na książce face down. Kamera startuje od stóp - czarne matowe stringi, paznokieć malowany czerwonym lakierem z odpryskiem przy skórze. Trzy stałe kamery - jedna na szafce nocnej, druga z ręki nad łóżkiem, trzecia z sufitu. Lavalier ukryty pod stanikiem rejestruje każde wdechnienie. Biustonosz rozpinany jednym palcem - hak odpada bez hałasu. Ona nie rusza rękoma. Jej biodra unoszą się o centymetr - wystarczy. Odbicie w lustrze pokazuje jego usta już przy sutku. Klucz światło tungstenowe z lewej, softbox pod 45 stopni, negative fill po prawej by wyjść z cienia szyi. Ona wybiera tempo - kiwa głową gdy chce głębiej. Dyfuzja 1/4 na zbliżeniu do twarzy gdy jęczy. Bas przez ścianę bije rytmicznie od sąsiadów grających FIFA środek tygodnia o dwudziestej jeden trzydzieści siedem. Kieliszek wódki stoi pusty obok telefonu z powiadomieniem WhatsApp, 'wrócę za godzinę'. Reżyser każe zmienić kąt w połowie gdy on schyla się między uda - teraz widzimy jej dłoń wbijającą się we włosy jego czaszki i pulsowanie ostrości od drżenia przedramienia trzymającego aparat. Pod-światło LED zza książki unosi kontur jej brzucha gdy on ssie szybciej i mocniej a ona blokuje krzyk gardłem napinanym jak cięciwa łuku potem puszcza go całkiem i idzie dalej aż do końca który kończy się falującym opadem pleców na poplamionych prześcieradłach niedopasowanych białej i niebieskiej bawełny które ktoś wymienił niedawno ale nie dziś. Pot znika za uchem. Jeden migawek. Cicha pauza. I cisza oprócz wentylatora laptopa. Zatrzymać tu. Zapisane za pierwszym ujęciem. Reflektor gaszony ręcznie przed klapsam.