Hiszpańska brunetka na balkonie późnym popołudniem
Balcon drugiego piętra nad plażą. Beton nagrzany od słońca. Ja stoję tyłem do obiektywu, palce wbite w metal poręczy. Moje ciemne włosy lepione do potu na karku. On za mną, jego ręce obejmują moje biodra od tyłu. Jeden palec wsuwa się pod antracytowy bikini top z zawiasami. Przesuwa materiałem po sutku. Czuję dreszcz po kręgosłupie. Kamera ustawiona nisko - 85mm otwarty na f/2.8 - zbliża moje gołe stopy drżące na gorącym betonie. Bas z muzyki płynie zza ściany sąsiedniego mieszkania. Lavalier ukryty pod stanikiem łapie każdy oddech, każde sapnięcie. On wciska się mocno od tyłu, ja wyginam plecy, głowa idzie do góry. Słychać trzask gumki majtek rozciąganej w bok. Jego kutas wpada prosto w cipę bez wahania. Ja jęczę cicho po hiszpańsku - no más despacio - ale on nie zwalnia. Tempo jak bongo bijące w rytm fal. Moje uda mokre od naszego smaru, wilgoci z powietrza. Ekspres na kuchence sygnalizuje gotową kawę gdzieś w tle ale nikt nie idzie sprawdzić co tam dudni we wnętrzu mieszkania. Ja patrzę prosto w obiektyw jednym okiem przez nachylenie głowy - to ja decyduję o tym ujęciu. On wciska się jeszcze raz a ja woła stop gdy chcę zmienić kąt. Zatrzymujemy się sekundę. Jego rękoma prowadzę go za szyję bliżej siebie. Odwracam twarz, język liże jego policzek, potem szyję. On znów rusza biodrami, teraz wolniej, czuję jak pulsuje we mnie. Moja dłoń ląduje na ustach żeby uciszyć jęk który nie może wyjść pełen. Bas przez ścianę, pot na ramionach, jego paznokieć drapie mnie po brzuchu. To jest dobrze tak właśnie to jest dobrze. Kiwam głową i on wie że może kontynuować bez limitów dopóki nie powiem inaczej.