Rozpalona brunetka na kolanach w parku przy świetle latarni
Trzy kamery ustalone. Kamera główna POV z poziomu pasa, obiektyw 50mm otwarty na f/1.8, ostrość utrzymywana na ustach, rękach. Druga kamera nad głową mężczyzny, trzecia zza pleców kobiety. Asystent reżysera woła punkt. Początek, nieruchoma scena, brązowe rajstopy z siateczką napięte na udach, dłonie oparte o betonową ławkę. Jej oddech słychać przez mikrofon lavalier ukryty pod kołnierzem płaszcza. Mężczyzna stoi szeroko rozstawionymi nogami, ręka lekko opuszczona na jej karku - nie pcha, nie prowadzi. Ona nachyla się pierwsza. Jego spodnie opuszczone do kostek, sylwetka oświetlona bursztynowym blaskiem ulicznej lampy. Ruchy początkowo powolne - głowa idzie naprzód, cofa się ledwo widocznie - potem gwałtowniej. Reżyser woła 'cięcie' po drugim uderzeniu basu z mijającego skutera. Dźwiękowiec prosi o ciszę przed kolejnym ujęciem. Powrót do kadru, ona mówi 'trzymaj się', gdy chwyta go za biodra i przyspiesza tempo własnym rytmem. Detal, palec mężczyzny wetknął się we włosy przy skroni, lekko szarpie przy każdym ruchie do przodu. Audio frontalne bez filtrów - słychać smakowanie skóry i miękkie bulgotanie ust wokół czubka kutasa. Na ziemi pusta kawiarka na gazie zostawiona obok torby sportowej z rozpiętym zamkiem błyskawicznym. Softbox umieszczony za drzewem daje dyfuzję 1/4 tylko dla twarzy od dołu - cienie pod oczami pulsują w takt ruchów głowy. Kamera zbliża się powoli przez cały czas trwania sceny. Reżyser zmienia punkt ostrości w połowie ujęcia. Ona wybiera tempo. Nie ma muzyki. Tylko hałas sobotniego późnego wieczoru, śmiech grupy nastolatków za ogrodzeniem, trzask gałązek, sygnał samochodowy dwa bloki dalej. Końcówka, on jęczy, ona wciska głęboko, jego uda drżą. Cięcie. Milczenie.