Blondynka dominuje przy basenie w letnim świetle
Moje kolana wbijają się w gorący beton tarasu. Jej stopy - wilgotne od basenu - leżą ciężko na mojej twarzy. Ja decyduję o tempie. Ona nie musi nic mówić. Jej ciało mówi za nią. Szary perłowy strój kąpielowy ścisnął biodra, pasek między pośladkami drapie skórę przy każdym ruchu. Moje palce chwytają materiał z tyłu, szarpnę - ona kiwa głową. Bas z sąsiedniego domu bije rytm przez płot. Ekspres na kuchence sygnalizuje porę obiadu gdzieś za kulisy. Nikt nie idzie sprawdzić co tam gotuje się w dzbaniku. Trzy kamery ustawione, jedna z góry z balkonu drugiego piętra, druga tuż nad lustrem wody - chroniona folią - trzecia to ósemka milimetrowa na statywie przy grillażu, otwarta na f/2.8 żeby złapać każdy drgający mięsień jej brzucha gdy przyspiesza. Dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem ale my już jesteśmy dalej niż pierwsze ujęcie, nikt tego nie powtarza bo wyszło za pierwszym razem dokładnie tak jak trzeba było wyjść, bez wahania bez pauzy bez pytania czy dobrze leży światło które pada ze wschodu i maluje złote smugi po jej plecach pokrytych pianką solarną SPF15 która cuchnie kokosem i tanim alkoholem z drinka który piliśmy godzinę wcześniej siedząc na tym samym brzegu teraz śliskim od potu i chlorówki mieszanych we wspólnej kałużce pod naszymi nogami ja ciągle klękam ona stoi rozparta szeroko opierając rękę o metalowy poręcz pomnika lat osiemdziesiątych który nikt nie ruszył bo to dobry punkt oparcia dla dłoni które teraz jadą po moich włosach łapiąc mocno ściskając skórę czaszki pulsuje pod paznokciami farbowanymi tym samym czerwonym lakierem co jej palce u stóp które właśnie wtłoczyły mi twarz głęboko do cementowej ramy filtra który hałasuje jak silnik starego fridża ale nikt go nie wyłączył bo to część scenografii część dźwięku jaki ma zostać zachowany do montażu finalnego gdzie będzie słychać każdy westchnienie każde chrząknięcie gardła każde cmoknięcie ust pełnych jej skóry solanki potu plastiku chlorowanej wody która wpada mi do nosa gdy znów wciska mnie do dna ja oddycham przez usta czuję smak metali organicznego mułu technicznego żelu który smaruje uszczelkę pokrywy basenu której nie zdjęto tylko odsunięto delikatnie żeby zrobić miejsce dla ciała teraz zaklinowanego między ścianką a stopniem jeden organizm dwa serca trzy punkty styku cztery ruchome elementy pięć minut nagrania które pójdzie jako jedno ujęcie ciągłe bez cięcia bo reżyser krzyknął 'dobrze' i nikt nie śmiał poprosić o ponowne wykonanie.