Blondynka i sąsiadka przy basenie w upał
Czuję gorące słońce na plecach. Wilgoć. Ekru stroju kąpielowego przylegającego do bioder. Basen błyszczy jak szkło, a za mną - ciche pluski wody gdy ona wychodzi powoli po schodkach. Jej włosy lśnią złotem, twarz ociekająca, ręce oparte na brzegu betonowym. Ja stoję tuż przy drzewie owocowym, palce wbite w korę. Ona patrzy prosto na mnie - nie mruga. Zaczynam się poruszać dopiero gdy kiwa głową. Idę wolno, ale pewnie. Dotykam jej uda nad kolano, widzę jak napina mięśnie. Jej dreszcz idzie prosto do mojej ręki. Podciągam materiał jej bikini do góry, palcami wsuwam się pod tkaninę - ona nie protestuje tylko lekko rozchyla nogi. Nasze ciała spotykają się przy balustradzie tarasu drugiego piętra. Pocałunek zaczyna się od szyi potem sunie niżej między piersiami pokrytymi drobnymi kroplami wody. Moje paznokcie zostawiają ślady na jej skórze tam gdzie wcześniej było słońce teraz cień moich dłoni. Słychać tylko nasze oddechy i dźwiękowiec który prosi o ciszę przed klapsem. Kamera pracuje cały czas jeden obiektyw 85mm otwarty na f/2.8 trzymający nas w blursie tła. Klucz od domu leży nieruchomo na szafce nocnej pomimo że wtorkowe popołudnie już przechyla się ku zmierzchowi. Ona wybiera tempo więc ja tylko reaguję dopasowując ruchy do jej jęków które wydobywają się przez zaciśnięte zęby. Złote kolczyki kołyszą się przy każdym skinieniu głowy gdy chwyta mnie za włosy i każe pieprzyć mocniej. Potem czuję jak kurczy się wnętrze jej cipki a ja wciskam ją jeszcze głębiej w mur. Nikt nie przerywa tej chwili nawet ptaki milkną nad sadem jabłoniowym. Po wszystkim siadam ciężko na desce tarasowej spocona spocić rękawem policzek patrząc jak oddala się ku schodom prowadzącym do ogrodu pełnego dzikich chaberów.