Blondynka na tarasie z sąsiadem przy basenie

7 wyświetleń 13:21 Blondynki Datezone
(0)
Ja stoję przodem do balustrady, palce wbite w chropowaty beton. Moje kolana drżą lekko od wilgoci. Ciepła. Dnia. Kremowy strój kąpielowy wiszy luźno na biodrach, górka oderwana. Przerzucona. Przez jeden słupek ogrodzenia. Facet za mną nie spieszy się, czuję cała jego dłoni sunących po moich pośladkach. Jeden palec wsuwa się między uda, powoli, jakby testował gotowość. Ja oddycham szybciej, skórę mam napiętą jak bębenek. Sunie się za mną, ustawiając się idealnie zza tyłu. Pierwsze wejście idzie gładko - on wie, co robi. Moje włosy lśnią od wody z basenu, mokre kosmyki przyklejają mi się do szyi. Kamery. Jedna trzyma to wszystko z dołu - widełką obiektywu 85mm otwartego na f/2.8 - widać tylko nasze nogi i ślizgające się stopy po ociekającym deszczowniku tarasu. Lavalier ukryty pod stanikiem łapie każde westchnienie i chrzęst gumy sandałów o podłoże. Rytm narasta - on bije mi w dupę tak mocno że aż słychać echo od ściany bloku naprzeciwko. Basen błyszczy po drugiej stronie siatki, niebieskie odbicia migoczą na mojej twarzy gdy nachylam głowę do przodu by puścić głębziej. Ja wołam stop gdy czuje za mocne pchnięcie bo chcę zachować kontrolę nad tempem i kątem nachylenia bioder które dobrze wiem gdzie trafić żeby było najlepiej dla mnie i kamery jednocześnie która teraz zbliża zbliża jeszcze bardziej by złapać dokładnie moment wytrysku który następuje tuż po tym jak telefon dzwoni obok łóżeczka plażowego ale ja nie reaguję tylko kiwam głową potakując że to dobry moment że mogę więcej że chcę więcej że mam ochotę poczuć go całkiem głęboko a potem już tylko ciepło które rozlewa się powoli pomiędzy moimi udami gdy on cofa się ostrożnie zostawiając śliski ślad który spływa wolno po moim lewym kolanie ja patrzę prosto przed siebie gdzie ekran telefonu świeci jasnym powiadomieniem WhatsApp w pauzie środek tygodnia wtorek godzina szósta trzynaście nic ważnego ale ważne że pamiętam czas bo czas to też część sceny którą muszę oddać dokładnie tak samo jak smak soli z basenu na ustach i dreszcz który idzie mi po kręgosłupie gdy ktoś inny niż aktor dotyka mojej kostki ale to tylko pomocnik reżysera który sprawdza czy kabłąk mikrofonu nie wysunął się przypadkiem spod materiału.