Blondynka sąsiadka przy basenie hotelowym w słońcu
Późny ranek nad Morzem Śródziemnym. Słońce bije prosto w szklane ściany hotelowych pokoi. Na tarasie drugiego piętra leży rozgrzana kamień i mokra ręcznik. Blondynka w różowym antycznym bikini stoi przy balustradzie, patrzy na fale. Jej stopy ślizgają się po ociekającej desce. Złote kolczyki kółka lśnią przy każdym ruchu szyi. Rozwiązuje zapięcie topa powoli - materiał opada na płytki. Olejek kokosowy leje się z butelki po jej krzyżu. Palce rozprowadzają po plecach, wspinać się niżej. Druga butelka stoi obok paczki Marlboro czerwonych - papieros ledwo trzyma się kartonu od wilgoci. Kamera z MCUs przechodzi na OTS zza palmowego listka - tam stoi sąsiadka w szlafroku szałwiowym, patrzy bez mrugania. Blondynka czuje spojrzenie - nie odwraca się. Przesuwa dłoń między pośladkami, wbija paznokieć w skórę bioder. Sąsiadka robi krok naprzód - drzwi hotelowe skrzypią miękko. Blondynka klęka na ręczniku, tyłem do widza - język wysuwa się między ustami jak kot lizzący mleko. Basen błyszczy turkusowo za jej głową odbijając światło disco balla z nocy poprzedniej still działającego nad wanną jacuzzi. Dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem. Softbox pod 45 stopni rozprasza cienie pod kośćmi policzków. Ona woła stop gdy chce pauzę więc reżyser puszcza ją dalej. Steadicam sunie tuż za kostką nogi gdy wpada do wody całkiem ubrana. Woda zabiera stringi. Jedno. Złote kolczyk tonie wśród perełek fontanny. Reżyser zmienia kąt w połowie ujęcia by złapać łezkę potu spływającą dolną partią twarzy. Trzy kamery pracują równolegle, główna na wideoraglan, druga od góry przez gałąź palmy, trzecia ukryta za donicą z agawy. Lavalier ukryty pod stanikiem śpiewa cicho przy każdym westchnieniu. Ostatnie ujęcie to dłonie ściskające własne uda aż zostają ślady paznokci.