Blondynka w hotelu i antracytowe stringi przy basenie

7 wyświetleń 10:22 Blondynki Datezone
(0)
Trzy kamery. Jedna stała nad drzwiami balkonowymi. Druga na statywie przy oknie. Trzecia - Steadicam trzymany przez gripa. Reżyser stoi za monitorem LCD z czerwoną diodą nagrywania. Blondynka wchodzi pierwsza. Jej stopy zostawiają wilgotne ślady na parkiecie. Na szafce nocnej leży klucz od domu obok pustego kieliszka po winie. Taras wpada światłem popołudnia - niebieskie odbicia z basenu migoczą na suficie. On idzie drugi krok za nią - biała koszula mokra od potu pod pachami. Zatrzymuje się przy drzwiach balkonowych. Ona nie patrzy - idzie prosto do balustrady, opiera dłonie, wygina plecy. Stringi antracytowe mocno naciągnięte między pośladkami. Obiektyw 85mm otwarty na f/2.8 zbliża się od tyłu - ostrość pada tylko na jej kręgosłup, dolną część pleców. Reżyser woła cięcie przy pierwszym ciężkim oddechu mężczyzny. Rewind pięć sekund wstecz - ponowne ujęcie z lekkim przesunięciem kamery OTS zza łóżka. Teraz widać jej twarz w lustrze naprzeciwko, język ociera górną wardzę, oczy szeroko otwarte, źrenice rozszerzone pod słońcem piątkowego wieczoru. Grip przestawia softbox pod kątem 45 stopni nad materacem - dyfuzja 1/4 daje miękki gradient światła po prawej stronie ciała blondynki gdy pada na łóżko tyłem, chwyta go za rękę by jechać górą siodłem towarzyskim bez majtek które zdjął jednym ruchem przed wejściem przez francuskie drzwi terakotowej posadzkowej łazienki gdzie wisiał ręcznik z logotypem hotelowym który teraz leży pomięty pod nogami blondynki która wybiera tempo a on słucha każdego jej sygnału by nie przekroczyć granicy którą sama ustaliła wcześniej podczas briefingu przed rozpoczęciem sesji fotograficznej która szybko zmieniła się w coś więcej niż tylko zdjęcie bikini dla magazynu ale ona woła stop i odsuwa się pierwsza siadając brzeszczotem nad materacem trzymając kolana wysoko żeby ukazać całą cipkę pomalowaną czarnym lakierem który odpada z palców stóp co dodaje autentyczności całej scenie której finał to spuszczanie się bez słów tylko głośne sapnięcia i trzy szybkie uderzenia bioder naprzemiennie raz jeden raz drugi dopóki nie kończy sie konwulsyjnie a on milknie patrząc prosto w obiektyw jakby pytał czy wystarczy.