Blondynka z niebieskimi oczami masturbuje się w słońcu
Ja czuję ciepło słońca przez szkło tarasu. Basen odbija niebieskie plamy na suficie. Moje włosy jeszcze mokre po kąpieli, przyklejają się do szyi. Ja mam na sobie tylko czarne matowe stringi. Białą. Koszulkę przesiąkniętą potem. Kamera stoi nisko, obiektyw 85mm otwarty na f/2.8, chwyta każdy drgający mięsień brzucha. Lavalier ukryty pod stanikiem rejestruje każdy oddech, każdy jęk tłamszony w gardle. Ja przesuwam dłońmi po udach, wolno, testując napięcie skóry. Czuje pulsowanie między nogami, ciepło rosnące jak prąd pod skórą. Telefon ładuje się na szafce nocnej, ekran czarny matowy, powiadomienia wyłączone. Środek tygodnia, nikt nie dzwoni. Ja decyduję kiedy kontynuować. Palce wsuwam pod tkaninę majtek, delikatnie rozciągając materiał wzdłuż linii bikini. Oddech staje się głośniejszy, bardziej rytmiczny. Moja druga dłoń sunie po brzuchu do sutków naprężonych pod mokrą tkaniną koszulki. Przechylam głowę do tyłu, ramiona opadają na materac pokryty niedopasowanymi bawełnianymi prześcieradłami - jedno poplamione winem sprzed dwóch dni. Czuje wilgoć rosnącą w środku cipki, śliskość palców przy każdej pieszczocie klitorisowi. Napinam plecy łukiem, biodra unoszą się lekko, dotyk staje się agresywniejszy. Oczy zamknięte, ale widzę światło za powiekami - pomarańczowe i złote. Bas z sąsiedniego tarasu dociera przez ścianę, synchronizuje się z moim tętnem. Ja wciskam dwa palce głęboko, obracam je wewnątrz, jednocześnie masując guzik dużym palcem prawej ręki. Klatka piersiowa unosi się gwałtowniej. Pot ścieka po skroniach, wpada do ucha. Nie przerywam. Tempo rośnie, ruchy stają się ostre, nieregularne. Nagle zatrzymuję się sama siebie chwytając za nadgarstek lewej dłoni. Sprawdzam oddech. Spokojny. Tak. Kontrolowany. Jeszcze tak. Wtedy wracam - silniej tym razem bez wahania.