Doświadczona blondynka w hotelowym mundurku nad basenem późną nocą
Ja stoję przy balustradzie tarasu drugiego piętra. Moje rajstopy 70 den lepią się do skóry od wilgoci. Mundurek beżowy pudrowy przylega do pleców od potu. Metalowa odznaka wbija się w obojczyk gdy nachylam się do niego. On stoi blisko, jego dłoń na biodrze moim, palce pod spódniczką. Ja czuję ciepło jego skóry przez materiał majtek. Basen płonie niebieskim światłem pod stopniami. Falowanie chlupocze miękko jak bicie serca. Kamera ustawiona nisko z poziomu wody łapie nas z tyłu przez refleksję. Ja słyszę dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem ale nie ruszam się. Jego język wsuwa się pod mój kołnierzyk, liże skórę szyi a ja gryzę wewnętrzną stronę policzka żeby nie jęknąć. Mój oddech przyspiesza ale ja kontroluję tempo. Ja wybieram moment wejścia do kadru i poruszam biodrami wolno by rytm był widoczny nawet bez zbliżenia. Palmy syntetyczne drgają od przeciągu z wentylatora sufitowego. Na stole plastikowe krzesła, niedopita butelka mineralnej z etykietą odpadającą od wilgoci. W łazience obok otwartej na taras kapie kran jednostajnie co dwie sekundy słychać to między westchnieniami gdy on wciska mnie w mur bokiem twarzy do cegły. Smak soli na ustach gdy liżę mu szyję w odpowiedzi. Jeden guzik mundura poleciał na beton i jeszcze dzwoniąc pada do basenu trzy metry niżej. Czas zwalnia gdy on unosi mnie jedną ręką a druga trzyma za gardło bez ucisku tylko dotyk granicy. Ja kiwam głową więc idzie dalej. Światła miasta migoczą za palmami jak sygnalizacja awaryjna. Po północy temperatura spada ale my parujemy. Kończę opierając czoło o chłodną szybę windy tuż obok wyjscia. On oddycha ciężko u mego ucha. Nikt nie woła stop.