Naturalna blondynka i mundurek nad basenem sobotnim wieczorem
Ja czuję ciepły beton pod plecami a jego dłoń już pod moim mokrym bikini. Sobota grzeje jeszcze od słońca które chowa się za płotem. Mundurek ma guziki z metalu które stukają o płytki gdy się nachyla. Ja patrzę prosto w obiektyw 85mm otwarty na f/2.8 i kiwam głową. Lavalier ukryty pod stanikiem łapie każdy odgłos naszego oddychania. On rozpiął pas. Teraz. Wsuwa rękę pod mój biały materiał który już nie chroni niczego. Moje nogi same się rozsuwają a on wciska palec w moją cipę powoli jakby testował wilgoć. Ja mam suchy język ale nie proszę o wodę bo chcę to mieć teraz. Jego kutas wyskakuje spod majtek munduru, bije mnie po brzuchu wilgotnym czubkiem. Ja chwytam go za szyję i przyciągam do siebie szepcząc to jest dobre tu i teraz. On wbija się bez ostrzeżenia a ja łapię powietrze przez zaciśnięte zęby słysząc trzask gałęzi gdzieś dalej za żywopłotem. Kamery są wszędzie ale tylko jedna uchwyciła moment gdy mu powiedziałam ja wybieram tempo więc zwolnij kurwa trochę albo spuszczę ci się po twarzy zaraz. On puszcza luz ale tylko troszkę kontynuuje ruch bioder napierając całym ciężarem ciała a ja czuję jak moje jaja drgają przy każdym wejściu głęboko do środka. Potem zmieniamy pozycję przy siatce ogrodzeniowej jej stalowe ogniwa wbijają mi się w uda ale nie protestuję bo widzę drugiego faceta który filmuje zza krzaka telefonem. Mamy niedopasowane bawełniane prześcieradła rozłożone na drewnianym tarasie szałwiowy szlafrok leży porzucony obok butelek po piwie. Basen faluje delikatnie odbijając światło latarni które właśnie zapala się automatycznie. Jego sperma pada mi na pierś prawie dokładnie tam gdzie miałam wcześniej tatuaż którego już niema.