Naturalna blondynka na tarasie po kąpiele w basenie
Ja leżę na desce nad basenem. Moje rajstopy ciągną się na prawym udzie. Słońce grzeje moją złotobrązową skórę. Widzę go stojącego przy balustradzie. Jego spojrzenie przesuwa się od stóp do szyi. Wchodzę po drabince. Krople spływają mi po plecach. On podaje ręcznik ale nie chwytam. Idę prosto do środka. Filiżanka zimnej kawy stoi na stole w sypialni. Godzina dziewiąta trzydzieści pięć według telefonu na łóżku. Szary perłowy szlafrok wiszy na krześle. Zdejmuję mokry strój kąpielowy i zakładam go bez niczego pod spodem. Tknie mi ciepło między nogami gdy materiał ociera się o biodra. Leżymy na łóżku z niedopasowanymi prześcieradłami jeden drugiego nie dotykając jeszcze całkiem ale czując bliskość jak prąd elektryczny pod skórą potem jego dłoń idzie za kość biodrową a ja kiwam głową żeby tak właśnie było teraz on przesuwa palce po moich ustach wewnętrznym brzegiem języka smakuje soli z morza i potu z mojej skóry ja wdycham ostro jego zapach męskości i chloru mieszającego się ze słodkim tonem perfum które kupił we Francji dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem więc oddychamy tylko przez nos przez usta przez gardło potem on wsuwa palec między moje uda a ja woła stop bo chcę to kontrolować chcę decydować gdzie i jak szybko on słucha odchodzi rękoma za głowę patrzy mnie prosi o sygnał ruszam biodrami sama naprzód czując jak wbija się wolno bez dodatkowego tarcia tylko nasze ciała reagujące jedno na drugie pot ścieka mu z brody na moje piersi ja oblizuję górną wargę widząc jak jego oczy zwężają się bo wie że to znaczy tak teraz mocniej on wciska paznokcie w materac a ja gram sobie po brzuchu unosząc biodra wysoko by poczuć pełny nacisk światło wpada przez szczelinę między firankami malując pas ciepła na jego plecach który dryfuje ku tyłowi gdy schyla głowę by ugryźć mnie w sutki ja chwytam go za włosy trzymając tu tu dokładnie tutaj dopóki nie słyszymy dzwonienia telefonu ale ignorujemy kontynuujemy bo wiemy że to payoff który budował się od pierwszego spojrzenia nad falami.