Naturalna blondynka rozwarta nad basenem późnym popołudniem
Ja leżę plecami na ocienionym tarasie drugiego piętra. Kamień podsycia mi skórę przez cienki szlafrok szałwiowego odcienia. Moje włosy jeszcze mokre po basenie przylegają do szyi. Rajstopy 70 den w kolorze ecru ciągną mnie na prawym udzie. Czuję ich napięcie przy każdej próbie rozsunięcia nóg. On siada naprzeciwko, patrzy mi prosto w oczy przez trzy sekundy zanim sięga ręką. Jego palec wsuwa się pod materiał rajstop, jednym ruchem je zerwie od pasa do kostki. Smak soli z basenu mam jeszcze na górnej wardze. Jego język najpierw muska wewnętrzną stronę mojego uda tuż pod łonem potem sunie wyżej bez wahania. Ja chwytam za złote kolczyki kółka żeby nie krzyczeć za głośno bo sąsiedzi mają otwarte okna. Pilot od TV leży obok mojej głowy dokładnie tam gdzie go zostawiłam przed ujęciem. Lavalier ukryty pod stanikiem mikrofonuje każdy odgłos naszego oddychania każdy stęknięcie gdy wbija się we mnie palcem a potem całym kutasa bez zawahania. Czuje jego ciepło przez całe wnętrze brzucha jak falę która nie ustaje tylko narasta gdy ściska gardło ale nie tak mocno żeby blokować powietrze tylko tyle żebym czuła kontrolę a jednocześnie wybierała ją sama mówi 'chcesz szybciej. ' a ja kiwam głową i ścisjam nogi wokół jego bioder by pociągnąć go głębziej światło pada ze strony zachodu odbija się od powierzchni basenu malując niebieskie plamy na naszych torsach jego pot spływa mi po mostku ja oblizuję mu brodę gdy nachyla się bliżej słychać bas z sąsiedniego tarasu ktoś gra starego reggae on przyspiesza rytm ja wbijam paznokcie w oparcie drewnianej kanapy która skrzypi równo z uderzeniami skóry o skórę kończę pierwsza ale nie przestajemy tylko zmieniam pozycję siadam okrakiem widzę własne włosy lśniące od wilgoci przyklejone do policzków słyszę swoje jęki które brzmią bardziej zwierzęco niż myślałam że potrafię pilot nadal tam leży nieruchomy niczym znacznik czasu który przestał mieć znaczenie.