Brunetka z akcentem pod deszczem przy tramwaju

5 wyświetleń 15:00 Latynoski ShowUp Zdjęcia
(0)
Czuję wilgoć wzdłuż kręgosłupa. Deszcz wbija się w moją skórę jak igły. Moje włosy lśnią ciemno pod neonowym blaskiem. Stoję tuż przy torze tramwajowym drugiego piętra nad Wisłą. Na ziemi leży pudełko zapałek do połowy puste. On podchodzi bez słów. Jego język jest gorący jak piec. Chwyta mnie za biodra, przyciska do ceglanej ściany. Czuje moją cipę przez te czarne matowe stringi. Ja decyduję kiedy się schyla. Ssie. Mi sutki przez mokrą koszulkę. Dyfuzja 1/4 rozmywa światło latarni ale ja widzę dokładnie jego oczy. Dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem więc milkniemy na sekundę - tylko tyle potrzeba by ruszyć głęboko w ruchu naprzód i tył. Jeden palec wsuwa mi między pośladki a ja jęczę w jego ucho po hiszpańsku. Potem idziemy na kolana na mokrym chodniku - ja prowadzę tempo swoimi biodrami w górę i dół po jego kutacie mocnym jak stalowa sprężyna. Bas bije z sąsiedniego klubu przez mur a my gramy synchronicznie jak orkiestra jazzowa późną nocą po północy. On próbuje wejść od tyłu ale ja woła stop gdy zapala się żółte światło nad wejściem - chcę to mieć ciemniej jeszcze raz patrzeć mu w twarz gdy spuszczam się pierwszy raz tego wieczoru.'. Woda ścieka mi z brody do brzucha. Jego paznokieć ociera moją łodygę. Oddech drapie gardło. Zatrzymujemy się dopiero gdy kończy i nasącza moje uda od góry aż do kostek. Na końcu zostaje tylko echo echa i jeden papieros zapalony końcem cygara. Pudełko znika pod kołem autobusu linii dwunastej. Czas zamienia się w kałużę. Ja pamiętam każdy uderzenie serca jako osobny moment życia który wybrałam świadomie bez tłumaczeń ani usprawiedliwień.