Latynoska brunetka z akcentem w małej kuchni
Mała kuchnia na drugim piętrze. Okna drżą od skuterów w dole. Ja stoję plecami do blatu, ekspres parzy się od godziny. Antracytowy szlafrok wiszący na jednym ramieniu. Rajstopy 70 den ciągną mnie po prawym udzie. On klęczy przede mną, jego dłoń na moim biodrze - ciepła, pewna. Smak jego szyi to sól, tytoń. Moje palce we włosach, mocno. Drżą mi nogi gdy wbija się głębiej. Światło ze świecy na komodzie tańczy po ścianie - migocze nad naszymi ciałami. Jego język tam gdzie chcę. Ja decyduję kiedy. Jak. Dalej. Oddech mi ucieka przez zaciśnięte zęby. Bas z sąsiedniego mieszkania bije rytm podłogą - razem z naszym tempem. Czuję cała jego ciała napierającego na mnie. Lavalier ukryty pod stanikiem łapie każdy jęk bez filtra - nie ma tu miejsca na fałszowanie dźwięku czy ciszę przed klapsem - to idzie prosto do miksu audio live bez edycji pomiarowej poza gainem mastera który trzyma wszystko w granicach dynamicznych zakresu dBFS minus siedem punktów średnio co sekundę ale to już detale techniczne które nikt nie słyszy tylko ja czuję jak mikrofon drży lekko przy sutku gdy ruszam biodrami szybciej teraz coraz szybciej on chwyta mnie za włosy delikatnie ale twardo ja kiwam głową tak właśnie tak tu właśnie teraz pot spływa mu po krzyżu ja wdycham zapach jego skóry mieszany z mydłem limonkowym i potem pora obiadu minęła dwadzieścia minut temu a my nadal tu stoimy albo raczej poruszamy się jeden w drugim on mówi coś po hiszpańsku ja nie rozumiem ale wiem co znaczy ten ton ten akcent ta nuta w gardle która mówi że jest blisko bardzo blisko a ja też już prawie już zaraz i nagle cisza tylko nasze serca walące jak młoty o puste pokoje w środku.