Dziewczyna w mundurku przy oknie kuchennym
Drugi pokój od schodów, brudne szyby, załadowany suszak po praniu. Telefon leży na szafce nad zlewem, ekran włącza się co kilka minut od powiadomień. Na blacie pusta kawiarka na gazie, niedzielny ranek jeszcze nie minął. Dziewczyna stoi tyłem do okna, jej niebieski pudrowy mundurek rozpięty do pasa. Rajstopy 70 den drżą przy każdym ruchu ud. Facet klęczy, jego dłoń sunie po jej biodrze pod tkaniną. Ona opiera się o blat, palce wbite w drewnianą powierzchnię. Mundurek ląduje na podłodze obok butów policyjnych bez sznurowadeł. Kamera trzęsie się lekko - ktoś oddycha za aparatem. Lavalier ukryty pod stanikiem łapie każde westchnienie przez materiał biustonosza. Penetracja od przodu przy oknie nad zlewem, światło uliczne pada na jej plecy. Wilgotną. Skórę między łopatkami. On mówi coś cicho - ona kiwa głową bez otwierania oczu. Potem woła stop gdy chce zmienić kąt - on cofa się natychmiast. Przechodzą do stołu jadalnego, on siada pierwszy, ona siada okrakiem. Krzesło skrzypi rytmicznie jak stare sprężyny w fotelu dentystycznym. Jej włosy wiszą mu przed twarzą - odsuwa je ustami i całuje szyję tuż pod uchem. Bas bije przez ścianę od sąsiadów - basownik gra te same trzy nuty od godziny. On spuszcza się głośno, rękoma trzymając jej pośladki tak mocno że zostają ślady palców. Nie myją się potem, tylko patrzą sobie w oczy przez sekundę. Telefon miga aplikacją WhatsApp, nikt go nie odbiera. Na suficie plama wilgoci rośnie od miesięcy. On zakłada mundurek tyłem do kamery, ona poprawia rajstopy przed lustrem nad umywalką. Klatka ostatnia, zamglone okno, ślad dłoni na szybie, cisza oprócz kropli z kranu.