Niewinna studentka i jej pierwszy raz na kamerze
Ja leżę na łóżku w niebieskim pudrowym szlafroku, rękaw przesunięty na ramię. Pokój cuchnie starym tytoniem, potem. Na stole kluczyki od skutera. Pusty. Kieliszek wódki. Świt wpada przez szczelinę w drewnianych okiennicach, blade światło pada na niedopasowane bawełniane prześcieradła. Ona stoi nad mną - brunetka w rajstopach 70 den, pazury wbite w moje biodra. Ja podnoszę się lekko, ona przyciska mnie do materaca. Czuję chłód podłogi przez jedwabny materiał szlafroka. Jej język we mnie, głęboko, powoli. Ja łapię za jej włosy, mówię miękko, to dobry kąt. Lavalier ukryty pod moim stanikiem syczy cicho przy każdym poruszeniu. Ona cofa się, patrzy prosto w obiektyw - ja kiwam głową, tak, to jest dobre tempo. Potem siadam okrakiem na niej, moje uda drżą przy każdym ruchu. Moja dłoń na jej szyi - nie ściskam, tylko trzymam. Ona jęczy nisko, ja nachylam się bliżej mikrofonu, słyszysz. Bas z sąsiedniego mieszkania tłucze rytm jak bicie serca. Moje palce splatają się z jej palcami nad głową. Przechylamy się razem ku ścianie - ekspres na kuchence sygnalizuje koniec cyklu parzenia. Ja opadam plecami na materacik drugiej ręki, ona wspina się po mnie jak po drabinie. Jej kolano ociera o mokre miejsce między moimi nogami. Moja stopa dotyka telefonu komórkowego leżącego obok łóżka. Refleks ekranku migocze czerwonym, nagrywanie trwa. Ona zmienia pozycję, każe mi stać na czworakach. Ja gramolę się wolno, szukając równowagi. Niebieski szlafrok zsunięty do talii, rajstopy rozciągnięte u kolana. Ona wbija pazury w moje pośladki, wciska się brutalnie. Kamera nieruchoma, ale ja widzę odbicie w lustrze, nasze spojrzenia spotykają się tam najpierw.