Doświadczona pani w łazience po deszczu niedzielnego ranka
Kuchnia z porannym światłem, lakierowana podłoga odbija blask z okna nachylonego nad tarasem. Na stole leżą gumowe klapki nie na swoim miejscu obok kluczyków od skutera. Macocha wkroczyła powoli, szlafrok z jedwabiu w odcieniu petrol falował przy każdym kroku. W łazience panuje wilgoć po niedawnym deszczu. Brunetka stoi już pod prysznicem, włosy przylepiły się do pleców jak mokra siatka. Dyfuzja 1/4 na obiektywie głównym rozmywa parę lekko, ale widać dokładnie jej palce ślizgające się po biodrach. Trzy kamery ustalone na stałe nagrywają całość - czwarta została przesunięta tuż po wejściu do wnętrza łazienki. Ona mówi stop gdy temperatura staje się zbyt wysoka i to ona decyduje o powtórnym starcie. Kamera dolna trzyma zbliżenie na kostkę nogi wspartej o brzeg wanna-prysznica pokrytą drobnymi kaflami w stylu metro. Powierzchnia lustra zaparowana częściowo, tylko kontur twarzy pozostaje widoczny - złote kolczyki koła błyszczą przy padającym świetle ze szczeliny drzwi. Bas przez ścianę dociera jako tępiony rytm miarowo bijący razem z uderzeniami skóry o skórę. Pot spływa między piersiami a brzuchem, zostawiając ślady soli na skórze. Jedna ręka trzyma framugę drzwi prysznica chromowaną i chłodną dotykiem drugiej dłoni masuje szyję a potem opada niżej między uda rozchylone szeroko nad wanną pokrytą czerwonawymi plamami rdzy sprzed remontu. Ona wybiera tempo więc on przestaje, czeka aż kiwnie głową by kontynuować dalsze wejście głęboko bez pospieszu jeden ruch za drugim dopóki nie ścisnęła palcami jego barków mocno jakby chciała urwać kontakt ale go nie urwała tylko pogłębiła jeszcze bardziej każdy impuls nerwowo pulsujący aż do ostatniego dźwięku ciężkiego oddechu który ucichł dopiero gdy światło padło prosto przez okno bez firan.