Doświadczona sąsiadka w pralni bloku komunalnego
Pralnia w drugim piętrze, ceglane ściany pokryte warstwą wilgoci. Na suficie kołysze się gołe żarówko w metalowej osłonie. Pralka wiruje z głuchym huczeniem, jej drzwiczki lekko drżą. Doświadczona kobieta w szlafroku koloru kości słoniowej stoi oparta plecami o chropowaty kaflowy mur. Jej stopy bosymi palcami wbijają się w zimną cementową posadzkę. Sąsiad wkroczał tu przypadkiem po wyprasowaną koszulę. Ich spojrzenia spotkały się nad parującym ekspressem na kuchence trzy minuty wcześniej. Teraz jego dłoń sunie po jej biodrze, palce zagłębiają się pod materiał szlafroka. Ona nie cofa się. Oddech przybiera szybszy rytm. Softbox pod 45 stopni rozświetla jej klucznice i delikatny ślad włosów między udami. Dźwiękowiec prosi o ciszech przed klapsem - cisza trwa dwie sekundy. Ona wybiera tempo i przekręca gałkę pralki na pauzę. Maszyna milknie gwałtownie. Jego penis wysuwa się spod spodni dresowych, twardy i gotowy do wejścia od przodu przy ścianie łazienki. Przesuwa ją ku górze jednym pchnięciem biodra. Skóra ociera się o glazurowane płytki. Jej uda otwierają się szerzej. Wkład surowy, bez zbędnych gestów. Ręce trzymają za kostki, nogi uniesione nad ziemią. Pot kapie z brody mężczyzny na jej pierś. Mokry ręcznik leży niedaleko uchylnych drzwi, tam gdzie upadł po ostatnim cyklu płukania. Bas dociera przez cienkie ściany bloku, ktoś gra polskiego rapa przez telefon. Kończy on pierwszy, ale zostaje w środku aż do jej kolejnego skurczu wewnętrznego. Pora drinka minęła dziesięć minut temu ale nikt tego nie liczy. Zapiąć guzik koszuli będzie miała czas później gdy wróci do swojego mieszkania numer siedem.