Macocha i sąsiadka w jasnej kuchni późnym rankiem

6 wyświetleń 15:00 Mamuśki Pornosy Retro
(0)
Kuchnia. Poranne światło wpada przez szyby nad zlewem. Na gazie stoją dwa garnki. Czajnik warczy. Macocha w szaławiovym szlafroku stoi oparta o blat, rękaw zwinięty do łokcia. Sąsiadka klęczy przy otwartej lodówce, szuka czegoś głęboko w środku. Reżyser woła 'start'. Kamera OTS zza blatu pokazuje jej plecy napięte pod jedwabnym materiałem. Obiektyw 85mm otwarty na f/1.8 - ostrość tylko na linii szyi aż po krzyż. Ona prostuje się powoli, butelka mleka wysuwa się z dłoni i spada na podłogę. Brzęk szkła. Milczenie trwa trzy sekundy. Reżyser zmienia kąt w połowie ujęcia - Steadicam płynie do środka pokoju bez cięcia. Ona mówi 'nie musimy tego robić'. On odpowiada 'wiem'. Milczenie. Potem ona idzie pierwsza. Przechodzą przez salon, schody prowadzące do piwnicy są zamknięte siatką antykleszczową. Drzwi sypialni zatrzasnęły się cicho. MCU, policzek macochy ocierający się o futrynę drzwi. Stringi czarne, rajstopy rozciągnięte przy udach. Softbox pod kątem 45 stopni rzuca cień między jej uda. On chwyta za guzik szlafroka - metalowy, nie daje się łatwo otworzyć. Ona każe mu przerwać, patrzy prosto w obiektyw, mówi 'to jest dobre', potem sama wraca. Rozpina. Guzik ustami. Klatki zbliżone, język między jej palcami, ślina na paznokciach, pulsujący żyła nad górną wardzą mężczyzny. Bas przez ściany budynku - słychać tylko bicie basowego bębna raz na kilkadziesiąt sekund jak echo serca miasta. Dźwiękowiec prosi o ciszę przed klapsem drugiego takesa ale reżyser macha ręką żeby kontynuować bez pauzy. Lavalier ukryty pod stanikiem śpiewnie zbiera każdy westchnienie gdy on wsuwa palec głęboko we wnętrze cipki która klei się od wilgoci niedzielnej nocy którą wspomniała wcześniej przy herbacie która teraz stygnie w filiżance koło ekspresu który nie działa bo ktoś zapomniał go wyłączyć po ostatnim espresso które było sprzed dwóch godzin dokładnie jak długo trwa ten scenariusz który miał być tylko pogadanką o hałasie ale teraz kończy się strugami nasienia spływającego po wewnętrznym udzie dziewczyny która właśnie zdjęła złote kolczyki koła i rzuciła je na dywan obok butów które zostawiły ślady błota ze dworu gdzie padał deszcz całą sobotnią noc a dziś rano tylko kapie kapie kapie z rynien nad balkonami bloków naprzeciwko gdzie ktoś ogląda to wszystko przez lornetkę albo nie ogląda bo nie ma nikogo bo to niedziela a ludzie śpią albo modlą się albo pijąc herbatę myślą że niczego takiego nie ma choć mają klucz od domu leżący obok telefonu który dzwoni ale nikt nie odbiera.