Nieśmiała sąsiadka w bursztynowym szlafroku sama w domu
Kuchnia na drugim piętrze, poranne światło wpada przez drewniane okiennice z odpryskaną farbą. Sąsiadka stoi przy stalowym blacie, palce drżąco dotykają guzika jedwabnego szlafroka. Jej wzrok pada na ekspres do kawy, potem na butelkę czerwonego wina stojącą obok. Softbox pod kątem 45 stopni nad oknem rzuca miękkie światło na jej kluczyki od skutera leżące na desce. Ona odwraca się powoli, materiał ślizga się po biodrach. Reżyser każe powtórzyć ujęcie po cichym znaku dźwiękowca. Druga runda - głębszy oddech, dłoń wsuwa się pod fałdy tkaniny. Bursztynowy jedwab odsłania kolano, potem wewnętrzną stronę uda. Wygnieciona poduszka z welwetu leży na krześle przy stole obok niedopitego drinka. Ona patrzy prosto w obiektyw 35mm otwarty na f/2.8, mówi 'to jest dobre' i przyciąga kamerę dłonią. Jej paznokieć z czerwonym lakierem z odpryskami sunie po szyi aż do mostka. MCU pokazuje pulsujące gardło, delikatne ugryzienie dolnej wargi. Kamera jeżdżąca za nią śledzi każdy ruch - rękę wsuniętą pod szlafrok, miarowe kołysanie bioder przy lodówce. Pora drinka minęła godzinę temu ale szklanka nadal pełna. Lavalier ukryty pod stanikiem rejestruje każde westchnienie gdy jej palce docierają do środka. Ona opiera się o piec elektryczny jeszcze ciepły po jajkach sadzonych dla męża który wyjechał przed dwoma godzinami. Trzy stałe kamery nagrywają bez przerwy ale ona prowadzi tempo całego ujęcia. Potem milknie, słucha basu przez ścianę, kiwa głową - cięcie. Ostrość wraca na twarz, spocone powieki, język liżący kącik ust. Nic nie mówiąc otwiera kolejny guzik. Kadr kończy się tuż przed chwilą gdy całość spływa z ramion.